Na scenie dwie postaci. Ona niepokojąco tajemnicza i zakryta bielą sukni . On bezczelnie przystojny i nagi. Ona drapieżna. On bezbronny. Ona niedostępna. On kuszący. Ona czaruje. On prowokuje. Ona nęci. On zachęca. Wenus i Apollo albo współcześni Celebryci spragnieni hołdów, kadzideł i splendorów. W pozycji na baczność oczekują swoich wyborców, chętniej wielbicieli, najczęściej wyznawców Każde z nich mową-niemową kokietuje, plecie własną historię, zahaczyć próbuje ewentualnego widza/oglądacza/podglądacza/ wduszzaglądacza, by zwrócił uwagę na Nią/ Niego właśnie. Cisza, skupienie, oczekiwanie, napięcie.
Wreszcie zjawiają się Oni. Można zobaczyć błysk w ich oczach, zachwyt, uwielbienie, oddanie. Ktoś zapala świecę przed Nią, inny robi selfie z Nim. Kolejni zaczarowani stojący przed trudnym wyborem –przed kim uklęknąć, komu zaufać, z kim zawrzeć układ, kogo pokochać. Nagła decyzja i błysk zapalniczki albo błysk flesza albo błysk zapalniczki albo błysk flesza albo błysk zapalniczki albo błysk flesza… jak WTEDY – używając żywego ognia tak i DZISIAJ –trzaskając fotkę z flesza . Czas dokonuje reszty. Treść przekazu zmienia jedynie forma użytego rekwizytu. Idea zostaje ta sama. Sposób wykonania zgoła inny. Jesteśmy jednak TU I TERAZ .
Trzymanie się współczesności nie przeczy istnieniu przeszłości. Szukajmy nowoczesnych przekaźników starych znaków. Modyfikujmy znaczenia. Wprowadzajmy współczesne kody w zastany schemat zgranego teatralnego świata. Otwórzmy się na nowe techniki artystycznego przekazu. Wmontowujmy własne wyrazy, zdania, frazy całe w znane teatralne pismo. Nie lękajmy się zmian, warczmy na przyzwyczajenia, kopnijmy schematy, ucieknijmy przed rutyną i rozleniwieniem, wpuśćmy ducha twórczego niepokoju, sięgnijmy kosmosu i gwiazd. Bo możliwe jest przesuwanie, przeskakiwanie, przemienianie, przepoczwarzanie właśnie w Teatrze. Bo czas traci właściwości stabilności, przestrzeń kurczy i rozszerza się jednocześnie, człowiek staje się…
Po tym akcie oddania nadchodzi chwila prawdy. On i Ona w cudowny sposób odkrywają swoją niekonkretność, dwulicowość, androgeniczność. Bawią się, przenosząc znaczenia, modyfikując fakty, zdobywając argumenty, mamiąc przekonanego do jedynej słusznej opcji wiernego wyborcę. Ta piękna Ona to tylko pusta zabawka jak kukła osadzona na patyku a On nimfowaty zgrywus w krótkiej spódniczce z secondhandu. Konsternacja , wściekłość, pierwsze niecenzuralne słowo, drugi cios. Walka .
TEATR zabrał wiarygodność, odarł ze świętości, ukazał mizerotę fałszywych bogów, zweryfikował nasze o nich myślenie, pokazał mechanizm manipulacji, dał lekcję świadomego uczestnictwa w kreowaniu naszej rzeczywistości.
